NOWOCZEŚNIE DLA TRADYCJI

Polityka mieszkaniowa

Jelcz-Laskowice to niewielka miejscowość położona pod Wrocławiem. Liczy ok. 15 tys. mieszkańców, z czego aż 2/3 jest członkami Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej, która ma znaczący wpływ na życie mieszkańców oraz rozwój regionu. O nietuzinkowym zarządzaniu i planach inwestycyjnych w rozmowie z Michałem Tkoczem, prezes zarządu Jerzy Worwa.

Nie ulega wątpliwości, że to Pana zdolności menadżerskie pozwoliły SML-W Jelcz Laskowice uzyskać Filar Spółdzielczości 2017, ale również szeroki front inwestycji mieszkaniowych i nie tylko. Proszę je przybliżyć naszym czytelnikom.

Wyróżnienie, które nas w tym roku spotkało nie dotyczy tylko zarządu, ale kadry ludzi pracujących w spółdzielni już ponad 25 lat. Dzięki doświadczeniu i zaangażowaniu potrafimy pracować tak, że mieszkańcy są zadowoleni, a stan techniczny zasobów coraz bardziej satysfakcjonujący. Od 2006 roku inwestujemy w mieszkania, których wybudowaliśmy ponad 500. W tej chwili realizujemy kolejną inwestycję – budujemy cztery budynki, w każdym po 40 mieszkań. Będą to bloki pięciokondygnacyjne, z windami, gdzie w centrum powstanie piękny plac zabaw. Już teraz wiemy, że całość będzie robiła wrażenie. Aktualnie zakończyliśmy budowę dwóch budynków, trzeci jest w połowie wybudowany a realizacja czwartego rozpoczęła się w miesiącu listopadzie. Całość inwestycji prawdopodobnie zakończy się w roku 2019. Jesteśmy dumni, że będziemy mieli kolejne piękne osiedle, z którego mieszkańcy będą zadowoleni.

Czy inwestycja realizowana jest w systemie deweloperskim czy zgodnie z nową ustawą dotyczącą prawa spółdzielczego?

Budowę osiedla realizujemy zgodnie z prawem spółdzielczym. Konsekwencją tego jest atrakcyjna cena jednego metra kwadratowego wybudowanego mieszkania gdyż nie zawiera ona marży jaką dolicza sobie deweloper. Cena zawiera tylko koszt inwestycji dlatego u nas cena jednego metra kwadratowego mieszkania wynosi 3580 zł. Jest to bardzo atrakcyjna cena, choćby z racji tego, że jako miejscowość podwrocławska mamy sporo chętnych ze stolicy Dolnego Śląska. Prosta kalkulacja – zamiast kupować 40-metrowe mieszkanie we Wrocławiu, w tej samej cenie można kupić mieszkanie u nas 70-metrowe, położone ok. 20km od Wrocławia.

Czyli nie odczuwa Pan różnicy po zmianach prawnych?

Pracuję w spółdzielni mieszkaniowej już 26 lat i przez ten czas prawo zmieniało się kilkakrotnie. Za każdym razem wszyscy musieliśmy się porządnie nagimnastykować by wprowadzić w życie pewne standardy, żeby przede wszystkim nie zaszkodzić mieszkańcom, a jednocześnie dobrze funkcjonować organizacyjnie. Niestety muszę przyznać, że obecna zmiana wprowadza więcej bałaganu i formalności, niż pomocy przy codziennej pracy. Ustawa miała z założenia bardziej upodmiotowić członka spółdzielni – mieszkańca, a w efekcie wcale tak nie jest. Decyzyjność zarządów spółdzielni została ograniczona, w związku z czym większą część decyzji trzeba uzgadniać z mieszkańcami każdego budynku osobno. Doprowadzi to do paraliżu wykonywania prac remontowych. W kwestii organizacyjnej to dość kłopotliwe. Do tej pory w spółdzielni działał solidaryzm w finansowaniu remontów, więc jeśli był potrzebny  remont lub modernizacja, to każdy mieszkaniec z osiedli spółdzielczych się do tego dokładał. Trudność polega na tym, że w krótkim  okresie czasu trzeba wydatkować znaczne sumy pieniędzy.  W momencie kiedy wszyscy członkowie spółdzielni wydawali środki na jeden blok – inwestycję można było zakończyć w rok. Natomiast w chwili obecnej wygląda to tak, ze mieszkańcy jednego bloku będą dbali tylko o swoje – wszelkiego rodzaju większe remonty i usprawnienia modernizacyjne mogą trwać latami. Będą budynki mieszkalne, które będą długo czekały na swoje remonty mimo tego, że są one już wymagalne.

Czyli można założyć, że gdyby politycy nie mieszali się w pracę spółdzielców, wszystkim mieszkańcom żyło by się lepiej?

Uważam, że właśnie na takich prestiżowych wydarzeniach jak Polski Kongres Przedsiębiorczości, możemy pokazać, że spółdzielnie mieszkaniowe są dobrze zorganizowane i idą z duchem czasu, dbając szczególnie o dobro mieszkańców. Filar Spółdzielczości 2017, który otrzymaliśmy jest efektem tego, że wizerunek polskiej spółdzielczości się zmienia na plus i przestajemy być odbierani jako relikt przeszłości, tzw. komunę. Poprzedni system pompował pieniądze w spółdzielczość uznając, że to będzie najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia ówczesnej ideologii, ale nie rozliczał rzetelnie zarządców z tego, co się z danymi funduszami działo. Ówczesna nadmierna ingerencja państwa zaszkodziła spółdzielczości polskiej. Wiemy natomiast, że spółdzielczość mieszkaniowa liczy sobie ponad 140 lat. Dzisiaj wracamy do tego, czym była kiedyś, stajemy się samodzielni, dając sobie radę finansowo. Wystarczy popatrzeć na otaczające nas budynki i osiedla, z których bije postęp i piękno. W większości przypadków są to budynki należące do zasobów spółdzielczych i to napawa nas dumą.

Dziękuję za rozmowę.