SMART DOMOFON

Gospodarka Informacje Innowacyjność Polityka mieszkaniowa

04Domofon nie kojarzy się z idealnym narzędziem do rozmowy, ale specjaliści z Grupy Technicznej CODI mają pomysł, jak tchnąć w niego nowe życie. O szczegółach mówi Jacek Rydzewski – właściciel firmy.

Co może łączyć komórkę i domofon?

Dziś nie ma już nikogo, kto by nie miał dostępu do telefonu komórkowego. Dlatego postanowiliśmy połączyć przeszłość z przyszłością i wprowadzić opcje łączenia rozmów na domofonie poprzez sieć komórkową. Oto prosty przykład, jak to działa. Przychodzi kurier z paczką, dzwoni domofonem, następuje przekierowanie na telefon komórkowy odbiorcy i od razu nawet bez wyciągania telefonu kurier może z odbiorcą wszystko ustalić. Jest to o tyle korzystne rozwiązanie, że domy i osiedla są często rozłożone na bardzo dużym obszarze, zgodnie z dzisiejszymi trendami w budownictwie. Od instalatorów i producentów domofonów wymaga to kładzenia kilometrów kabli domofonowych, budowy studzienek i innej infrastruktury. Nasze rozwiązanie to ogromna oszczędność dla deweloperów sięgająca setek tysięcy złotych.

Czy Pana system może mieć inne zastosowania?

Tak, to rozwiązanie może nawet ratować życie, jeśli mamy w budynku zainstalowany moduł interfejsu GSM, wówczas jedno kliknięcie łączy nas ze służbami ratunkowymi. Sprawny system komunikacji z sąsiadami, zwłaszcza na dużych osiedlach, również jest istotny. Pozwala komunikować się w sytuacjach awaryjnych – jak np. zalanie mieszkania – z osobami, których numeru telefonu nie znamy.

Czy to pierwsze nowoczesne rozwiązanie opracowane przez CODI?

Nie, innowacje od początku pozwalały nam odnosić ogromne sukcesy na rynku. Firma nie może się zatrzymywać. W miarę rozwoju naszego flagowego systemu, przez ostatnie 35 lat udoskonalaliśmy technologie komunikacyjne. Na przykład poprzez sposób sterowania liniami rozmównym i przez centralę domofonu przekształciliśmy  go w narzędzie do komunikacji między mieszkańcami. Nie mówię tu o jednym bloku, a o całym osiedlu. Z tego co wiem, to jedyne takie rozwiązanie na świecie. Dodatkowo pozwala ono uniknąć skutków zwarcia linii lokatorskiej w lokalu przez użytkownika, które często skutkuje wyłączeniem domofonów w całym bloku. U nas ten problem nie występuje, bo każda linia jest niezależna i monitorowana. Również jako pierwsi wprowadziliśmy klawiatury zbliżeniowo-dotykowe (bez jakichkolwiek elementów optycznych czy piezoelektrycznych) w miejsce mechanicznych. Dzięki temu pozbyliśmy się bardzo uciążliwego zjawiska ścierania się klawiszy na przyciskach i sprawiliśmy, że domofon stał się niewrażliwy na polskie warunki pogodowe. Wydłużyło to żywotność domofonu i okres jego przydatności. Poza tym, nasz domofon pobiera od 5 do 10 razy mniej energii niż systemy konkurencji.

Dlaczego zajęli się Państwo akurat domofonami?

Pomysł pojawił się już w 1984 roku, kiedy pracowałem jeszcze jako konstruktor aparatury pomiarowej. Poszukiwałem pomysłu na założenie własnej firmy, bo od początku wiedziałem, że to dla mnie jedyna droga. Już wtedy chciałem się skupić na tworzeniu czegoś własnego. Dowiedziałem się, że w Warszawie ma powstać bardzo duży wieżowiec, który będzie potrzebował systemu do komunikacji. I tak przez przypadek powstał pomysł, w którym kierunku powinniśmy pójść. Po kilku  intensywnych miesiącach ciężkiej pracy i razem z obecnym zespołem stworzyliśmy własny produkt, który rozwijamy z powodzeniem do dziś.

Rozmawiał Krzysztof Kozioł