Sukces z ludzką twarzą

Gospodarka

Polska Agencja Przedsiębiorczości w tym roku już po raz czwarty staje się głównym organizatorem jedynego mobilnego wydarzenia biznesowego w kraju – Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości. Tym razem to Lublin stanie się centrum rozmów o biznesie, nauce i samorządach. O nowościach, jakie czekają na uczestników, trudnych początkach i recepcie na sukces, w rozmowie z Pauliną Dudak, opowiada prezes z ludzką twarzą – Wojciech Pomarański.

Zanim porozmawiamy o Kongresie – ludzie określają Pana jako osobę otwartą, miła, ale też stanowczą i bardzo konkretną. Jest to dosyć nietypowe połączenie cech charakteru. Czy właśnie w tym braku stereotypowości znajduje się recepta na sukces?

Myślę, że przede wszystkim trzeba lubić ludzi. Szanować drugiego człowieka. Kiedy wymaga tego dany moment schować głowę w piasek, pomimo, iż jest się prezesem, i po prostu przeprosić, może nie w oczywisty sposób, ale tak, aby pracownik wiedział, że cała nerwowość była spowodowana sytuacją. Trochę tak, jak we włoskiej rodzinie. Jak jest wybuch to talerze pękają, ale potem każdy wie, że idziemy wspólną drogą i trzeba się wspierać. Swoją działalność zaczynaliśmy kompletnie od zera. Był to pomysł jednego człowieka, głęboko wierzącego w swoją ideę, dobierającego ludzi do jej urzeczywistnienia. Organizując pierwszy Kongres, nie mogliśmy jeszcze zobaczyć efektów. Teraz jest to już czwarta edycja, formuła się sprawdziła, coraz więcej podmiotów chce z nami współpracować, nie jest tak ciężko, jak wtedy kiedy jedynym, co mieliśmy był pomysł i wielkie ambicje. Jednak nawet dziś, kiedy wszystko nabrało już sensownego kształtu, bardzo dużo wymagam od swoich pracowników, a przede wszystkim od siebie. Pracodawca ma być mentorem, który przemierza szlak, stoi na czele brygady, a za sobą ma mocne grono pracowników. Istotnym jest, by widział też własne błędy. Ja zawsze zaczynam zbawianie świata od siebie, sadzę, że bez realnego spojrzenia na siebie nie da się być dobrym zarządcą. Staram się, by moi pracownicy pracowali podobnie jak ja, bo ten schemat się sprawdził, jednak mam świadomość tego, iż każdy człowiek jest inny. To, że ja myślę w określony sposób, nie znaczy, że mój pracownik musi myśleć tak samo. On też ma jakieś swojej bariery, które musimy wspólnie pokonywać. Dużo z rozmawiam z moją załogą, pomagam tyle, ile jestem w stanie, dbam by te relacje pracodawca-pracownik były dobre, a moim pracownicy mieli poczucie stabilizacji. Teraz jesteśmy w bardzo komfortowej sytuacji jeśli chodzi o kadrę, sta- nowimy zgrany zespół. Jesteśmy na takim etapie, że dobieramy sobie ludzi, którzy mają jakiś pomysł, projekt i realizują go konsekwentnie, a firma stanowi jedynie filar do realizacji tych celów.

Wizja, ambicja i odpowiednia kadra doprowadziły do tego, iż już po raz czwarty spotykamy się w gronie włodarzy miast, rektorów uczelni wyższych i największych przedsiębiorców z całego kraju, by rozmawiać na tematy gospodarcze. Czym kierujecie się przy tej edycji?

Często przy organizacji takich wydarzeń głównym wyznacznikiem staje się ilość uczestników. W naszym przypadku jest nieco inaczej. Naszym założeniem jest to, by zaprosić do rozmowy ludzi, którzy robią niesamowite rzeczy, a o których nie pisze się na pierwszych stronach gazet. Jak na przykład prof. Lange z Dolnośląskiego Centrum Transplantologii Komórkowych. W tym roku prowadzą badania dotyczące szcze- pionek na nowotwór, które miałyby zatrzymać proces starzenia się komórek, co jest przyczyną raka. Nie jest to temat kontrowersyjny, tzw. „human story”, dlatego też ludzie tym nie żyją. Dla nas jako organizatorów istotą jest praca, to, co dana osoba zrobiła i w jaki sposób, pokazanie przy pomocy ogólnopolskich mediów tych najciekawszych rozwiązań. Myślę, że ta ciekawość drugiego człowieka, nowych rozwiązań, innowacji jest powodem tego, że ludzie przyjeżdżają na nasz kongres. I ta sama ciekawość stanowi istotę naszej pracy. Idea – bo to z niej rodzą się najlepsze rzeczy.

Jedną z konferencji podczas IV Polskiego Kongresu Przedsiębiorczości będzie „Przyszłość polskiego górnictwa”. Skąd pomysł, żeby poruszyć temat, który wywołuje w kraju tyle kontrowersji?

W codziennej pracy szukamy zapotrzebowania na pewne tematy, nie kierujemy się modą. W tym roku o górnictwie nie mówił nikt, a jeśli już mówił to o tym, że upada. My staramy się wypełnić tą lukę. Szczególnie ciekawe, że to Lublin stanie się centrum rozmów o przemyśle kopalnianym, a nie na przykład Górny Śląsk, bo tak by kazała tradycja. Staramy się w odpowiedni sposób badać rynek i szukamy nowych rozwiązań. W zeszłym roku skupialiśmy się na stoczniach, chociaż mówiło się o stagnacji stoczni i upadku przemysłu stoczniowego. My pokazaliśmy rozwój tego sektora, realia, odkłamaliśmy stereotypy. Okazało się, że to właśnie Polacy wygrali z Niemcami czy Australijczykami i to my budujemy statki dla krajów skandynawskich. Są to inwestycje przekraczające 200 milionów euro, a nikt o tym nawet nie wspomniał. To samo jest w przypadku górnictwa. O pewnych tematach się nie mówi, bo są niewygodne czy nierentowne, a my się ich podejmujemy i to procentuje, reagujemy na zapotrzebowanie rynku. Idzie to w parze z coroczną zmianą lokalizacji Kongresu. Szukamy nowych rynków, rozwiązań dla przedsiębiorców, które daje konkretny samorząd. Istotne jest to, że to wszystko dzieje się w granicach naszego kraju, chcemy wspierać polską przedsiębiorczość, polskie regiony. Przed nami jeszcze 13 województw, w których może się odbyć Kongres, więc jesteśmy dobrej myśli