WŁOCŁAWSKI EKSPERYMNET EKOLOGICZNY

Ekologia i Ochrona Środowiska Informacje Technologie

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Włocławku ma szanse stać się pierwszym podmiotem w Polsce, który spełni wszystkie normy unijne odnośnie emisji CO2 i działań prośrodowiskowych. O wyzwaniach, które stoją przed włocławskim MPEC mówi prezes zarządu Jacek Kuźniewicz.

 

Stoicie Państwo przed realną szansą bycia pierwszym przedsiębiorstwem energetyki cieplnej w kraju, które spełni wszystkie normy unijne odnośnie emisji CO2. Na jakim etapie Państwo jesteście?

Jest to dla nas i wyzwanie i sukces, bo zaniedbania moich poprzedników nie stawiały nas w uprzywilejowanej pozycji. Nie można było dłużej czekać, więc ruszyliśmy do przodu. Teraz musimy mocno skupić się na innowacyjnych rozwiązaniach, które musimy wprowadzić. Zwłaszcza jeśli chodzi o filtry. Unia Europejska bardzo pilnuje spraw środowiskowych i presja na regulacje jest silna. Staramy się dywersyfikować produkcję ciepła, paliwo z którego produkowane jest ciepło pochodzi w dużej części z ekologicznych źródeł. Niestety, na razie żadna firma w Polsce nie spełnia kryteriów alternatywnego systemu ciepłowniczego, czyli nie produkuje ciepła z odnawialnych źródeł energii w 75 proc. w kogeneracji i to jest następna rzecz, jaką chcemy poprawić. Dla nas w tej chwili najważniejsze jest spełnienie wymogów wynikających z dyrektyw UE o emisjach przemysłowych. W rozumieniu tych przepisów mamy dużą instalację, produkujemy ponad 100 MW. Dokładnie 172 MW, z czego 30 MW pochodzi z gazu. Reszta to moc, którą produkujemy z miału węglowego. Generalnie przepisy unijne, które weszły w życie kilka lat temu obligują takie przedsiębiorstwa, jak nasze do przestrzegania drastycznych zasad co do emisji dwutlenku węgla, jak i tlenków azotu. Do 2022 roku musimy dostosować nasze źródło ciepła do nowych standardów emisyjnych. To jest w tej chwili najpoważniejsze wyzwanie, ponieważ jeśli tego nie zrobimy, może zapaść decyzja o zamknięciu MPEC-u.

 

W jakie technologie planujecie Państwo wyposażyć zakład w najbliższych latach? Co będzie największym problemem przy ich wprowadzaniu?

 

Jako prawdopodobnie pierwsi w kraju uruchamiamy program modernizacji. Z tego, co wiem, reszta firm jest dopiero na etapie przygotowawczym. Dostawców potrzebnej nam technologii jest na rynku niewielu, a do tego sytuacja w branży budowlanej może spowodować, że inwestycja będzie kosztować więcej niż dziś nam się wydaje. Na inwestycje „dostosowawcze” nie ma dotacji, musimy się posiłkować środkami własnymi i kredytami oraz pomocą NFOŚiGW, z którym podpisaliśmy już umowę w zeszłym roku. W tej chwili przygotowujemy całą tę inwestycję do startu od strony formalnej. Filtry i instalacje, jakie planujemy zamontować będą sprawiały, że powietrze będzie czystsze. Nie przełoży się to jednak na wzrost wyników finansowych firmy. Do tego będziemy mogli, dzięki nowej instalacji, używać trochę gorszego paliwa. Planujemy uruchomić w ciągu najbliższych dwóch lat instalację do spalania, odsiarczania i odazotowania biomasy. Obecnie jest ona na poziomie rozruchu. Chcemy również uruchomić u siebie jeden kocioł, który będzie wykorzystywał biomasę i OZE po to, żeby stale się rozwijać i stać się efektywnym systemem ciepłowniczym.

 

Jakie sukcesy w zastosowaniu takich nowoczesnych rozwiązań mają Państwo na koncie?

Jeśli chodzi o duże inwestycje, to parę lat temu zrealizowaliśmy projekt odprowadzenia ciepłociągu do starej części miasta. Było to wielkim skokiem naprzód, bo nikt tam wcześniej z ciepła systemowego nie korzystał. W październiku zeszłego roku zakończyliśmy inwestycję „Likwidacja niskich emisji na terenie Osiedla Mieszkaniowego Mielęcin”. Inwestycja została już zakończona i oddana do użytku miesiąc przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Funkcjonuje doskonale. Ważne jest również to, że sama się spłaca. Przed podłączeniem tamtejsza kotłownia emitowała 3 tys. ton pyłów do powietrza, teraz jest już znacznie lepiej – to zdecydowanie nasz największy sukces w walce z smogiem. W ślad zza tym będziemy starać się przyłączać kolejne mniejsze lokalizacje do sieci ciepłowniczej. Cieszy mnie również fakt, że kotłownia powstała siłami miejscowych firm. A to ważne, żeby zainwestowane pieniądze zostały w Włocławku.

 

Wspomniał Pan, że inwestycja w Mielęcinie sama się finansuje. Na czym to polega?

 

Łączny jej koszt to prawie 18 mln zł. Podłączonych jest do niej 24 odbiorców, w tym zakład karny, który jest największym odbiorcą ciepła. To jest 5 MW dodatkowej mocy dla firmy, przy naszej całej zaplanowanej produkcji rocznej ok. 142-143 MW. W większości inwestycję tę zrealizowaliśmy z środków własnych, ale posiłkowaliśmy się kredytem z Banku Gospodarstwa Krajowego w kwocie 7,5 mln zł. W sezonie w ciągu miesiąca instalacja daje nam przychody około 250 tys. zł. W ciągu całego roku zakładamy że sprzedaż osiągnie około 1,8 mln zł – wiele zależy od pogody. To spokojnie wystarcza na spłacanie kredytu.