ZIELONA STRATEGIA MŁAWY

Ekologia i Ochrona Środowiska Informacje

Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Mławie ma 100 tys. powodów dumy – tyle gigadżuli ciepła rocznie trafia do mieszkańców miasta. To jeden z najlepszych wyników na Mazowszu, ale ten sukces wynika z tygodni prac i planowania, podczas którego prezes zarządu Jan Przybyłek nie zapomina o środowisku.

Jest Pan zwolennikiem długofalowego planowania działań spółki. Co dla Pana znaczy tytuł „Ekostratega”?

To duży powód do dumy i zadowolenia w związku z tym, że po raz drugi zostałem nagrodzony Ekostrategiem. Dla mnie jest to dowód, że sam nie muszę się chwalić tym co robię, bo inni mnie zauważają. To wielki honor, że niezależne kapituły widzą naszą pracę, analizują ją, doceniają i wyróżniają po weryfikacji. To uhonorowanie całego mojego zespołu za dwa szczególnie ekologiczne projekty – modernizację systemu odpylania, dzięki któremu przy normie 200 mg pyłu na m3 uzyskujemy 80 mg oraz wdrożenie komputerowej technologii sterowania pracą kotłów, która pomaga dodatkowo zredukować emisję CO2.

Integralnym elementem działania PEC jest współpraca z samorządem. Jak to wygląda w Mławie?

Ciepłownia w Mławie jest własnością miasta i z samej zależności rozwijamy efektywne współdziałanie. Mam dużą swobodę w kierowaniu spółką, co wynika z pozytywnego odbioru mojej działalności przez właściciela i mieszkańców. Cały czas jesteśmy dla naszych odbiorców i oni o tym doskonale wiedzą. Robimy wszystko, by byli zadowoleni, a to się przekłada na pozytywną opinię władz miasta.

Jak wyglądają przygotowania do sezonu grzewczego?

Dla nas sezon kończy się wiosną, ale to nie znaczy, że w lato odpoczywamy na ławce przy wejściu do firmy. W lato ciężko pracujemy i przygotowujemy się do nowego sezonu, który zaczynamy w październiku. Najwięcej uwagi poświęcamy monitoringowi sieci ciepłowniczej. Na podstawie pozyskanych danych, analizujemy które odcinki mogą ulec awarii w tym lub kolejnym sezonie. W lato o wiele łatwiej przeprowadzić wszelkie prace modernizacyjne, remonty czy naprawy. Nie ma nic gorszego niż rozkuwanie czy rozkopywanie ziemi w środku zimy, nawet takiej afrykańskiej, jakie mamy ostatnio. Dlatego prowadzimy systematyczną diagnostykę sieci ciepłowniczej, zwłaszcza węzłów ciepłowniczych, przez które doprowadzamy ciepło dla całych osiedli. Dzięki temu wiemy, że zaskoczyć nas może tylko jakaś nadzwyczajna katastrofa, wszystko inne mamy pod kontrolą. Samo to, że przez kilkanaście lat pracy w ciepłownictwie ani razu nie mieliśmy awarii w zimie mówi za siebie.

Co zatem jest największym wyzwaniem w Pana pracy?

Pogoda. Cała spółka skupia się na obniżaniu kosztów ciepła. Po czterech trudnych latach udało nam się podnieść sprawność systemu produkcji i przesyłu ciepła o osiem punktów procentowych. To bardzo duży skok. Mamy plany, żeby go zwiększyć, ale przy tych ciepłych zimach będziemy musieli z części planów zrezygnować ze względów finansowych. Zmiany klimatyczne może nie postępują dynamicznie, ale już są widoczne. To jest ogromny problem dla takich małych przedsiębiorstw o rocznej sprzedaży na poziomie około 100 tys. gigadżuli rocznie i przychodach około 7 mln zł. Ciepła zima to konieczność przeorientowania całego budżetu w związku z ograniczonymi funduszami. Czasem jest trudno nawet o finanse na niezbędny nadzór i modernizacje sieci. W razie fali ciepła w zimie zewnętrze finanse na wsparcie PEC kierowane są najczęściej do większych przedsiębiorstw.

Czy rozwiązaniem mogą być fundusze unijne?

Aby wejść w ten sektor finansowania trzeba spełniać konkretne wymogi. Chodzi tu o wkład własny. Programy dotacyjne, takie jak „Systemowa wymiana sieci kanałowych na sieci preizolowane celem zmniejszenia strat przy przesyle ciepła” wymagają własnego wkładu z tytułu inwestycji. Koszty modernizacji starych sieci zwróciłyby się firmie po 60 latach, a producent rur preizolowanych daje gwarancję na 30 lat. Rodzi się więc pytanie, czy nie lepiej podłączyć jak najwięcej mieszkań, mądrze wykorzystując skromne środki i zarobić więcej dzięki przyłączeniu nowych domów, a stare sieci wymieniać w przypadku wystąpienia zagrożenia ich awariami. Ważne jest utrzymanie ciągłości dostarczania ciepła do klienta, ale też by PEC był samowystarczalny finansowo.