Siedziba EIT+ - fot.Marcin_Witkowski

Wrocławska przestrzeń dla innowacji

Innowacyjność

Nauka i technologie potrzebują biznesu jak życiodajnego tlenu, ale i nowoczesny biznes nie może się bez nich rozwijać. Aby współpraca tych światów funkcjonowała prawidłowo, w 2007 roku powstało Wrocławskie Centrum Badań EIT+, przedsięwzięcie unikatowe w skali kraju.

Siedziba EIT+ - fot.Marcin_Witkowski
Siedziba EIT+ – fot.Marcin_Witkowski

Dzięki realizowanym przez centrum przedsięwzięciom, na rynek trafiło lub lada chwila trafi wiele innowacyjnych rozwiązań. Biosystemy do detekcji zagrożeń biologicznych, techniki laserowego znakowania i nadruku tekstu, nowe syntetyczne leki na osteoporozę, czy szczepionki przeciwbakteryjne nowej generacji – są dziełem ciężkiej pracy naukowców, odbywającej się w ramach projektów NANOMAT i BIOMED.

Największym sukcesem tych programów jest fakt, że zespoły ze środowiska akademickiego, głównie z Wrocławia, po pierwsze przyhamowały swoje naturalne tendencje ograniczania się wyłącznie do publikowania swoich prac, a zajęły się tematami, w wyniku których może pojawić się patent. A jest to dowód preindustrialny, że istnieje coś, co potencjalnie może prowadzić do produktuzauważa prof. Jerzy Langer, prezes Wrocławskiego Centrum Badań EIT+ i były Wiceminister Nauki.

Tematykę projektów poprzedzono bardzo poważną analizą. Następnie pieniądze, które pochodziły z funduszy unijnych, rozdystrybuowano w trybie konkursowym. Większość trafiła do środowiska akademickiego działającego w stolicy Dolnego Śląska. Dofinansowanie uzyskały wyłącznie projekty, których założenie mogło doprowadzić do produkcji.

Prezes podkreśla, że NANOMAT – którego tematyka obejmuje trzy komplementarne kierunki: nanomateriały, nanotechnologie i technologie generatywne – pokazał, iż na Dolnym Śląsku tli się duch nie tylko przedsiębiorczości, ale również myślenia o tym, czemu badania służą.

Oczywiście jesteśmy jeszcze przed finałem, ale jeżeli jedna z trzech z największych firm farmaceutycznych jest zainteresowana przejęciem technologii wytworzonej w tym procesie, to oby takich pomysłów było w Polsce więcej – mówi Langer.

Prace związane z projektami wykonano w dominującej części nie na Praczach, czyli na terenie EIT+, tylko na wrocławskich uczelniach – Politechnice Wrocławskiej, Uniwersytecie Wrocławskim, Medycznym, Przyrodniczym i Ekonomicznym – które wraz z gminą, są współwłaścicielami centrum.

Oznacza to ni mniej ni więcej, że te podmioty cechuje przygotowanie intelektualnie do podejmowania takich wyzwań – podkreśla profesor.

EIT+ w założeniu stanie się w przyszłości zaawansowanym parkiem technologicznym, który wesprze realizację podobnych zadań.

W momencie pojawienia się pomysłu na stworzenie EIT+ podkreślaliśmy, że na końcu tej drogi musi być świadomość implementacji pomysłów realizowanych przez naukowców w realnym świecie biznesowym. I to jest ta zasadnicza różnica, między tym, co do tej pory działo się w Polsce. Bo dotychczas mówiło się, że naukowcy niech pracują, a następnie „przyjdzie” przemysł i ewentualnie weźmie to, co oni mają w szufladach. A bardzo często tak nie było. Współpraca nauki z przemysłem tak naprawdę miała charakter marginesowy – podkreśla Langer.

Dodaje, że Wrocławskie Centrum Badań EIT+ miało wyrwać środowisko dolnośląskie ze stadium niemocy. To właśnie obecny prezes centrum był jednym z pomysłodawców stworzenia takiego miejsca. Głównym impulsem był plan Jose Manuela Barroso, aby ulokować na Starym Kontynencie Europejski Instytut Technologiczny, na wzór amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology. Jednym z kandydatów był Wrocław. Jednak ostatecznie na siedzibę EIT wybrano Budapeszt.

Wtedy, a był to rok 2006, pojawił się pomysł EIT+. Jego strategię tworzyło kilkadziesiąt osób, przede wszystkim ze świata akademickiego i biznesu. Koordynatorem prac był prof. Jerzy Langer.

Powtarzałem wtedy, że proste dofinansowanie uczelni niewiele zmieni, nie pozwoli dokonać potencjalnego skoku gospodarczego – mówi zarządzający Wrocławskim Centrum Badań. – W związku z tym pojawiła się następująca myśl: korzystając ze środków, które oferuje nam Unia Europejska, spróbujmy zbudować kampus integracyjny. Ale nie róbmy tego w sposób czysto ideologiczny, lecz oparty na przeprowadzonej wcześniej analizie, jakie kierunki rokują szanse. Po to, żeby wybrać te rzeczy, z których zrodzi się sukces – podkreśla.

Wszystkie założenia znalazły się w jednym wspólnym projekcie miasta i wszystkich głównych uczelni Wrocławia. Trafił on pod obrady rządu. Efekt? Znalazł się na samym szczycie Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, z gigantyczną zagwarantowaną sumą. Fundusze przeznaczono na budowę bardzo nowoczesnej infrastruktury i oczywiście badania.

Nasz pomysł nie był żadną fanaberią, a niezwykle racjonalnym myśleniem, które wyprzedzało o kilka lat to, co w tej chwili staje się standardem myślenia na poziomie Unii Europejskiej i to, co mam nadzieję, stanie się stanem myślenia także w naszym kraju – zaznacza Jerzy Langer.

Damian Baran